Opis
Znasz to uczucie po pięćdziesiątce?
Skóra zdradza wiek szybciej niż Ty, a każdy kolejny krem znika po godzinie
Rano nakładasz krem, a po godzinie skóra znów jest sucha i napięta. Podkład zbiera się w zmarszczkach wokół ust. Na rodzinnym zdjęciu widzisz najpierw wiotki owal i szyję, więc znowu odsuwasz się z kadru.
Kolejny lekki krem z drogerii wsiąka i po godzinie jakby go nie było. Półka rośnie, rachunki rosną, a Ty codziennie rano dalej ukrywasz to, co widzisz w lustrze.
Poznaj Kirei™, japoński rytuał 4 kroków oparty na Metodzie Yotsu™: cztery gęste balsamy zamiast jednego kremu, każdy z innym zadaniem. Skóra wygląda jędrniej, gładziej i promienniej. Na tyle, żeby wyjść bez podkładu, bez igieł i bez gabinetu.
Dlaczego cztery balsamy zamiast jednego kremu
Metoda Yotsu™, cztery balsamy, każdy z innym zadaniem
Jeden krem ma zrobić wszystko naraz: nawilżyć, wygładzić, poradzić sobie z cieniami pod oczami. Kirei™ rozkłada to na cztery gęste balsamy z olejem z pestek granatu, rokitnikiem, nagietkiem i olejkiem różanym. Każdy pracuje nad czymś innym.
✨ Skóra bez podkładu
Owal wygląda jędrniej, szyja gładziej, a cera ma ciepły blask zamiast matowej suchości.
⏱️ 2 minuty rano i wieczorem
Cienka warstwa balsamu i gotowe. Balsam jest gęsty, więc odrobina starcza na całą twarz.
🧴 4 kroki zamiast 10
Balsam dzienny, nocny, pod oczy i peeling 2–3 razy w tygodniu. Cztery słoiczki po 30 ml.
🌿 Krótki, jawny skład
Bez parabenów, silikonów i SLES. Masz 60 dni na zwrot, jeśli nie przekona.
Opinie kobiet, które wprowadziły japoński rytuał Kirei™ do swojej codzienności
Poniżej znajdziesz wypowiedzi klientek, publikujemy wyłącznie realne opinie za zgodą autorek.
Szyja przestała mnie zdradzać
Twarz jakoś trzymała się nieźle, ale szyja mówiła prawdę o moim wieku. Nakładam balsam nocny też na dekolt i wreszcie widzę tam różnicę.
Podkład wreszcie leży równo
Podkład wchodził mi w zmarszczki wokół ust i całe malowanie traciło sens. Odkąd rano używam balsamu dziennego, twarz jest gładsza i podkład się trzyma.
Ciepły odcień, ale zostaję
Balsam dzienny ma lekko ciepły odcień, więc na jasnej cerze trzeba go dobrze rozprowadzić. Poza tym nie mam zastrzeżeń, skóra jest miękka i nie ściąga.
Cztery kroki bez zamieszania
Miałam na półce siedem słoiczków i nigdy nie wiedziałam, co po czym. Tutaj są cztery kroki, dwie minuty i mam spokój z głowy.
Koniec ściągnięcia po myciu
Po każdym umyciu twarzy skóra ściągała mnie tak, że musiałam od razu smarować. Od dwóch miesięcy nie mam tego uczucia w ogóle.
Wyszłam bez podkładu
Na urodziny wnuczki wyszłam z domu tylko w kremie i pomadce. Dwa lata temu bym się na to nie odważyła, a teraz czułam się swobodnie.
Peeling, który nie drapie
Peeling nakładam na wilgotną twarz i nie drapie jak te z drobinkami. Po nim skóra jest gładka, a nie czerwona i podrażniona.
Okolica oczu mniej zmęczona
Najbardziej martwiła mnie cienka skóra pod oczami. Balsamik nakładam wieczorem palcem serdecznym i po jakichś trzech tygodniach okolica wygląda mniej zmęczona niż wcześniej.
Słoiczek mały, ale wystarcza
Jak zobaczyłam te małe słoiczki, pomyślałam, że to na dwa tygodnie. Zużywam tyle co ziarnko grochu i po dwóch miesiącach nadal mam zapas.
Zdjęcia rodzinne bez kasowania
Na komunii wnuka córka zrobiła serię zdjęć i pierwszy raz od dawna żadnego nie kazałam skasować. Cera wyglądała równo, bez tego szarego zmęczenia.
Metoda Yotsu™, cztery kroki
Gęsty balsam zostaje na skórze dłużej niż lekki krem
Lekki krem szybko wsiąka i po godzinie skóra znowu ciągnie. Balsamy Kirei™ są gęste i skoncentrowane, więc odrobina zostaje na skórze dłużej.
Krok pierwszy: peeling z olejkiem różanym 2–3 razy w tygodniu wygładza wierzchnią warstwę. Krok drugi: rano cienka warstwa balsamu dziennego. Krok trzeci: wieczorem balsam pod oczy i balsam nocny. Olej ze słodkich migdałów zmiękcza i wygładza, a balsam wchłania się bez tłustej warstwy.
W praktyce: 2 minuty rano i 2 minuty wieczorem, cienka warstwa na twarzy i ciepły blask.
Jak wygląda kuracja
Od pierwszego słoiczka do oceny po 60 dniach
Nie obiecujemy dat. Pokazujemy drogę: od pierwszego dotyku do oceny po pełnej kuracji.
Pierwsze użycie
👐 Skóra po prostu nie ciągnie
Balsam rozgrzewa się w palcach i wtapia w skórę. Bez tłustego filmu.
Wdrożenie do rutyny
🔁 Cztery kroki w nawyk
Rano balsam dzienny. Wieczorem pod oczy i nocny. Peeling 2–3 razy w tygodniu.
Regularne stosowanie
📆 Konsekwencja jest warunkiem
Dwie minuty rano i dwie wieczorem, codziennie. Bez przerw i bez pomijania.
Po pełnej kuracji
⚖️ Moment decyzji
Zestaw to zapas na 60 dni, tyle samo masz na zwrot. Oceniasz po kuracji.
Dla kobiet 52–70 lat
Cztery momenty dnia, w których skóra dojrzała przegrywa
Kirei™ to cztery słoiczki po 30 ml: balsam dzienny z olejem z pestek granatu, nocny z rokitnikiem, pod oczy z nagietkiem i peeling z olejkiem różanym. Dwie minuty rano, dwie wieczorem, bez igieł i bez półki pełnej tubek. Bez parabenów, silikonów i SLES.
🪞 Rano przed lustrem
Podkład przestaje zbierać się w zmarszczkach, balsam wchłania się wcześniej.
🌙 Wieczorem, gdy widać zmęczenie
Balsam pod oczy na cienie, nocny na owal i szyję. Dwie minuty.
💧 Gdy krem przestaje wystarczać
Lekki krem wsiąka i znika po godzinie. Gęsty balsam zostaje na skórze dłużej.
📸 Gdy trzeba wyglądać dobrze
Zdjęcia rodzinne, spotkanie, wizyta u lekarza, skóra bez ściągnięcia i łuszczenia.
Rytuał w czterech krokach
Cztery kroki, dwie minuty rano i dwie minuty wieczorem
Bez dziesięciu etapów i bez gabinetu. Peeling kilka razy w tygodniu, balsam rano, dwa balsamy wieczorem.
🍚 Peeling oczyszczający
Odrobina na wilgotną twarz, masuj okrężnymi ruchami 1 do 2 minut, potem spłucz letnią wodą.
☀️ Balsam na dzień
Cienka warstwa balsamu dziennego na twarz i szyję, po umyciu.
👁️ Balsam pod oczy
Opuszkiem palca, delikatnie muskając skórę pod okiem. Bez pocierania.
🌙 Balsam na noc
Rozgrzej w palcach i nałóż na twarz oraz szyję. Wchłania się do rana.
Konkrety, nie obietnice
Cztery rzeczy w Kirei, które możesz sprawdzić przed zakupem
Nie mamy procentów ani wykresów. Mamy formułę bez wody, cztery słoiczki i skład, który możesz przeczytać.
0%
💧 Wody w formule
100% składników aktywnych w każdym słoiczku, nic nie odparowuje.
Zawsze myślałam, że dobry krem musi być lekki i wodnisty. Tu wcieram odrobinę gęstego balsamu i skóra bierze wszystko, nic nie zostaje na wierzchu.
4
⏱️ Produkty, 2 minuty
Cały rytuał to 2 minuty rano i 2 minuty wieczorem.
Rano nie mam czasu na ceregiele, balsam, okolica oczu i wychodzę. Wieczorem tak samo, plus peeling dwa razy w tygodniu. Dwie minuty i idę spać.
60
📅 Dni zapasu
Jeden zestaw wystarcza na pełne 60 dni codziennej pielęgnacji.
Kupiłam z myślą, że starczy na miesiąc, bo słoiczki są małe. Minęły dwa i w każdym nadal coś jest, nabieram naprawdę niewiele, tyle co ziarnko grochu.
Porównaj rozwiązania
Zobacz, czym rytuał Kirei różni się od innych rozwiązań
Porównujemy liczbę kroków, czas dzienny, formę produktu, koszt w czasie i wygodę w podróży.
🧴 Wodnisty krem drogeryjny
Zaleta: dostępny i tani.
Ograniczenie: w dużej mierze woda, zużywa się szybciej.
🧮 Rozbudowana rutyna wielokrokowa
Zaleta: każdy etap dobierasz osobno.
Ograniczenie: więcej kroków, więcej czasu, pełna kosmetyczka w podróży.
🏥 Zabiegi gabinetowe
Zaleta: indywidualne podejście specjalisty.
Ograniczenie: wizyty, terminy i większy koszt w skali roku.
Kirei to 4 słoiczki, 2 minuty dziennie i zapas na 60 dni.
Skład, który przeczytasz do końca
Bezwodne formuły na olejach i woskach. Bez parabenów, silikonów, SLES i syntetycznych zapachów.
💠 Squalan
Naśladuje naturalny film ochronny skóry.
🍚 Mąka ryżowa (nuka)
Baza peelingu, delikatna dla skóry.
🌿 Ekstrakty CO2
Dzika róża, rokitnik, żurawina.
🐝 Wosk pszczeli
Nadaje balsamom stałą formę.
Zobacz pełną listę składników
Squalan, mąka ryżowa (nuka), mąka różana, pestki moreli, dzika róża (ekstrakt CO2), rokitnik (CO2), żurawina (CO2), granat, arnika, nagietek, rumianek błękitny, oset, olej migdałowy, olej krokoszowy, wosk pszczeli, naturalna witamina E. Bez parabenów, silikonów, SLES i syntetycznych zapachów.
60 dni na zwrot pieniędzy
Masz 60 dni, czyli tyle, na ile starcza jeden zestaw. Nie spodoba się, zwracamy pieniądze. Zasady zgłoszenia opisuje regulamin sklepu.
🛒 Zamów terazOstatnie sztuki w magazynieWszystko o Kirei™
szczere odpowiedzi.
Zebrałyśmy 10 pytań, które pojawiają się najczęściej. Bez marketingu, same fakty o produkcie, stosowaniu i zamówieniu.
Czym Kirei™ różni się od zwykłego kremu nawilżającego?
Brakiem wody. Typowy krem to w 70–90% woda, która odparowuje i zabiera nawilżenie ze sobą. Kirei™ powstało według Metody Mizunashi™ (jap. 水なし, „bez wody"): 0% wody, więc każde otarcie palca to czyste składniki, a nie roztwór z konserwantami.
Dlatego mówimy o wyglądzie skóry, jędrniejszej, gładszej, bardziej promiennej, a nie o cudach. Skoncentrowany balsam zostaje na skórze i pracuje, zamiast wyparować w 10 minut.
Czy Kirei™ jest dla mnie, jeśli mam ponad 60 lat?
Tak, Kirei™ powstało z myślą o skórze dojrzałej, w trakcie menopauzy i po niej. To skóra, która robi się sucha mimo codziennego nawilżania, traci sprężystość na owalu twarzy i szyi, a podkład zaczyna wchodzić w zmarszczki.
Bez igieł, bez gabinetu, bez retinolu i bez dziesięciostopniowej rutyny. Cztery słoiczki i dwie minuty rano oraz dwie wieczorem.
Ile kroków dziennie zajmuje ten rytuał?
Cztery produkty i cztery minuty na dobę. Rano: cienka warstwa balsamu dziennego. Wieczorem: balsam pod oczy, a potem balsam nocny na twarz. Peeling dochodzi 2–3 razy w tygodniu.
To japońskie warstwowanie w czterech krokach, nie w dziesięciu, cała półka w łazience zmieściłaby się w dłoni.
Jak prawidłowo stosować peeling proszkowy?
2–3 razy w tygodniu. Wsyp szczyptę proszku na suchą dłoń, zmieszaj z odrobiną wody w dłoni, a powstałą papkę masuj na twarzy przez 1–2 minuty i spłucz.
Ważne: nigdy nie wlewaj wody do słoiczka, proszek ma zostać suchy. Podstawą peelingu jest nuka, japoński rytuał z mąki ryżowej, delikatny dla skóry dojrzałej.
W jakiej kolejności nakładać cztery produkty?
Rano, cienka warstwa balsamu dziennego na twarz. Wieczorem, najpierw balsam pod oczy wokół oczu, potem balsam nocny na twarz.
Peeling wpleć w tę rutynę 2–3 razy w tygodniu, przed wieczorną aplikacją balsamów. Kolejności nie trzeba modyfikować ani „wzmacniać" niczym dodatkowym.
Co dokładnie jest w składzie?
💠 Squalan (naśladuje naturalny film ochronny skóry i wchłania się bez tłustej warstwy), mąka ryżowa (nuka), mąka różana, pestki moreli, dzika róża z ekstrakcji CO2, rokitnik CO2, żurawina CO2, granat, arnika, nagietek, rumianek błękitny, oset, olej migdałowy, olej krokoszowy, wosk pszczeli i naturalna witamina E.
Bez parabenów, silikonów, SLES i syntetycznych zapachów. Pełny skład INCI znajdziesz też na etykiecie każdego słoiczka.
Mam wrażliwą skórę, czy mogę stosować Kirei™?
Formuły są bezwodne i nie zawierają parabenów, SLES ani syntetycznych zapachów, czyli tego, co najczęściej uczula skórę dojrzałą. Peeling z mąki ryżowej jest delikatny, bez ostrych drobin.
Zalecenie: przed pierwszym użyciem zrób test alergiczny, niewielka ilość na zgięcie łokcia i obserwacja przez 24 godziny.
Taki mały słoiczek za tę cenę, czy to naprawdę wystarczy?
Tak, bo nie płacisz za wodę. W zwykłym kremie 70–90% zawartości to woda. Tu jest jej 0%, więc na całą twarz wystarcza odrobina rozgrzana w palcach.
Jeden zestaw czterech produktów to zapas na 60 dni: balsam dzienny 30 ml, nocny 30 ml, pod oczy 15 ml i peeling 30 ml.
Czy balsam będzie się świecił, zabarwi skórę albo zrolował pod podkładem?
Nie, nakładasz cienką warstwę, a squalan wchłania się bez tłustego filmu. Efektem jest ciepły blask skóry, a nie warstwa koloru: balsamy nie są tintem i nie zmieniają odcienia cery.
Jeśli używasz makijażu, daj balsamowi chwilę na wchłonięcie i nakładaj podkład jak zwykle. Wiele kobiet sięga po Kirei™ właśnie po to, żeby móc wyjść bez podkładu.
Co, jeśli produkt mi nie odpowie?
Masz 60 dni na zwrot pieniędzy, dokładnie tyle, na ile starcza jeden zestaw. Jeśli próbowałaś już wielu kosmetyków i podchodzisz sceptycznie: oceń Kirei™ po pełnej kuracji, a nie po tygodniu. Warunki i sposób zgłoszenia opisuje regulamin sklepu.
Płatność: zabezpieczona. Terminy i koszt dostawy znajdziesz w regulaminie sklepu.
Masz inne pytanie? Napisz do nas: na facebooku
🛒 Zamów terazOstatnie sztuki w magazynieOpinie o Kirei™, 12 320 wypowiedzi kobiet 50+
Publikujemy wyłącznie opinie klientek, które kupiły pełny zestaw i zgodziły się na ich udostępnienie. Nie usuwamy wpisów krytycznych, oceny 4-gwiazdkowe z drobnymi zastrzeżeniami zostają, bo to one najwięcej mówią o produkcie. Poniżej 48 wybranych opinii z całej bazy, w czterech grupach: wątpliwości przed zakupem, zwykłe relacje, krótkie komentarze i te z minusem.
Zima czy lato, moja skóra zawsze była ściągnięta. Stosuję konsekwentnie, bez pomijania wieczorów. Koleżanka zapytała, co zmieniłam, i to była najlepsza recenzja.
Rano budziłam się z uczuciem, że mam na twarzy tekturę. Wieczorem daję warstwę na twarz i szyję, rano tylko dzienny. Cienie pod oczami są jaśniejsze, choć nie zniknęły całkiem.
Chciałam prostej pielęgnacji, bo dziesięciu kroków nie zrobię. Na początku wydawało mi się gęste, po tygodniu przywykłam. Twarz wygląda na wypoczętą nawet po krótkiej nocy.
Owal twarzy odpuszczał, a ja nie chciałam iść do gabinetu. Rano wystarcza mi cienka warstwa pod makijaż. Podkład wreszcie nie zbiera się w bruzdach.
Skóra reagowała zaczerwienieniem na każdą zmianę temperatury. Zaczęłam w listopadzie i robię to codziennie do dziś. Cienie pod oczami są jaśniejsze, choć nie zniknęły całkiem.
Po pięćdziesiątce zmieniło się wszystko, także reakcja skóry na kosmetyki. Zamiast pięciu produktów mam cztery i to wszystko. Skóra pod oczami jest gładsza, cień został ale jest jaśniejszy.
Po chemioterapii skóra była wyjątkowo cienka i sucha. Najpierw sprawdziłam na przedramieniu, dopiero potem na twarzy. Twarz wygląda na wypoczętą nawet po krótkiej nocy. Brakuje mi wyraźniejszego zapachu, choć rozumiem czemu go nie ma.
Nie znoszę tłustych kremów, wszystko po nich się klei. Nie mieszam z innymi kosmetykami, używam tylko tego zestawu. To pierwszy zestaw, którego nie odstawiłam po dwóch tygodniach.
Miałam wrażenie, że kremy odparowują z twarzy w pół godziny. Peeling z mąki ryżowej okazał się delikatniejszy, niż się spodziewałam. Zaczęłam robić zdjęcia i różnica po dwóch miesiącach jest widoczna.
Pod oczami robiły się takie zagłębienia, że makijaż w nich siadał. Zamiast pięciu produktów mam cztery i to wszystko. To pierwszy zestaw, którego nie odstawiłam po dwóch tygodniach.
Po sześćdziesiątce skóra zaczęła mi się robić cienka jak bibuła. Zestawu starczyło mi dokładnie na dwa miesiące. Skóra pod oczami jest gładsza, cień został ale jest jaśniejszy.
Nie znoszę tłustych kremów, wszystko po nich się klei. Zabrałam mały słoiczek na wyjazd, wystarczył na dwa tygodnie. Rano twarz nie jest już opuchnięta jak wcześniej.
Mąż mówił, że wydaję fortunę na słoiczki, i miał rację. Nakładam też na dłonie to, co zostanie na palcach. Po miesiącu przestałam odczuwać ściąganie po umyciu twarzy. Słoiczki są małe, na początku mnie to zniechęciło.
Nie wierzyłam już w żadne obietnice z etykiet. Zaczęłam od peelingu dwa razy w tygodniu i balsamu na noc. Rano twarz nie jest już opuchnięta jak wcześniej.
Po latach na kortyzonach skóra była wyjątkowo reaktywna. Po peelingu skóra jest gładka, ale nie podrażniona. Po trzech miesiącach nie wracam już do niczego innego.
Rano budziłam się z uczuciem, że mam na twarzy tekturę. Balsam rozgrzewam w palcach i rozprowadzam, wtedy się ładnie rozchodzi. Mama też zaczęła używać i mówi to samo co ja.
Zima czy lato, moja skóra zawsze była ściągnięta. Sprawdziłam skład zanim kupiłam, krótki i czytelny. Nie obiecuję cudów, ale komfort skóry jest nieporównywalnie lepszy.
Zima czy lato, moja skóra zawsze była ściągnięta. Zabrałam mały słoiczek na wyjazd, wystarczył na dwa tygodnie. Skóra przestała się łuszczyć przy nosie i na policzkach.
Od menopauzy nic z drogerii już do mnie nie pasowało. Balsam pod oczy nakładam też na kurze łapki przy skroniach. Twarz wygląda na wypoczętą nawet po krótkiej nocy.
Po pięćdziesiątce zmieniło się wszystko, także reakcja skóry na kosmetyki. Zestawu starczyło mi dokładnie na dwa miesiące. Zmarszczki są, ale skóra wokół nich wygląda spokojniej.
Po latach na kortyzonach skóra była wyjątkowo reaktywna. Zestawu starczyło mi dokładnie na dwa miesiące. Skóra przestała się łuszczyć przy nosie i na policzkach.
Po chemioterapii skóra była wyjątkowo cienka i sucha. Rano wystarcza mi cienka warstwa pod makijaż. Zmarszczki są, ale skóra wokół nich wygląda spokojniej. Trzeba się przyzwyczaić do gęstej konsystencji.
Marzyłam o tym, żeby rano nie musieć od razu smarować twarzy. Balsam pod oczy nakładam też na kurze łapki przy skroniach. Podkład wreszcie nie zbiera się w bruzdach.
Mąż mówił, że wydaję fortunę na słoiczki, i miał rację. Zabrałam mały słoiczek na wyjazd, wystarczył na dwa tygodnie. Owal się nie cofnął, ale skóra jest wyraźnie bardziej sprężysta.
Skóra reagowała zaczerwienieniem na każdą zmianę temperatury. Balsam rozgrzewam w palcach i rozprowadzam, wtedy się ładnie rozchodzi. Podkład wreszcie nie zbiera się w bruzdach. Peeling wymaga wprawy, za pierwszym razem wzięłam za dużo.
Owal twarzy odpuszczał, a ja nie chciałam iść do gabinetu. Nie potrzebuję już osobnego kremu na noc ani serum. Największa różnica jest na szyi, tam skóra przestała być krepowa.
Po pięćdziesiątce zmieniło się wszystko, także reakcja skóry na kosmetyki. Sprawdziłam skład zanim kupiłam, krótki i czytelny. Mam wrażenie, że twarz jest bardziej wyrównana kolorystycznie.
Mam cerę wrażliwą, prawie wszystko mnie szczypie. Wieczorny balsam wchłania się do rana bez śladu na poduszce. Owal się nie cofnął, ale skóra jest wyraźnie bardziej sprężysta.
Alergiczka, więc każdy nowy kosmetyk to dla mnie ryzyko. Po peelingu skóra jest gładka, ale nie podrażniona. Wygląda to naturalnie, nikt nie mówi że coś sobie zrobiłam. Peeling wymaga wprawy, za pierwszym razem wzięłam za dużo.
Marzyłam o tym, żeby rano nie musieć od razu smarować twarzy. Zestawu starczyło mi dokładnie na dwa miesiące. Mama też zaczęła używać i mówi to samo co ja.
Nie znoszę tłustych kremów, wszystko po nich się klei. Zaczęłam w listopadzie i robię to codziennie do dziś. Mam wrażenie, że twarz jest bardziej wyrównana kolorystycznie. Wieczorny balsam potrzebuje chwili, żeby się wchłonął.
Zima czy lato, moja skóra zawsze była ściągnięta. Przez pierwszy tydzień używałam co drugi dzień, na wszelki wypadek. Podkład wreszcie nie zbiera się w bruzdach.
Przez lata używałam mydła i chyba tym zniszczyłam sobie barierę. Nie mieszam z innymi kosmetykami, używam tylko tego zestawu. Po dwóch miesiącach skóra jest gęstsza i rano nie ciągnie.
Po chemioterapii skóra była wyjątkowo cienka i sucha. Balsam rozgrzewam w palcach i rozprowadzam, wtedy się ładnie rozchodzi. Nie ma zaczerwienień, a to u mnie rzadkość przy nowym kosmetyku.
Po latach na kortyzonach skóra była wyjątkowo reaktywna. Pod oczy nakładam opuszkiem, bez pocierania. Twarz wygląda na wypoczętą nawet po krótkiej nocy.
Przez lata używałam mydła i chyba tym zniszczyłam sobie barierę. Zaczęłam od peelingu dwa razy w tygodniu i balsamu na noc. Po trzech miesiącach nie wracam już do niczego innego. Słoiczki są małe, na początku mnie to zniechęciło.
Zamawiałam bez przekonania, bardziej z ciekawości niż z nadziei. Trzymam słoiczki przy lustrze, żeby nie zapominać. Koleżanka zapytała, co zmieniłam, i to była najlepsza recenzja.
Chciałam prostej pielęgnacji, bo dziesięciu kroków nie zrobię. Rano wystarcza mi cienka warstwa pod makijaż. To pierwszy zestaw, którego nie odstawiłam po dwóch tygodniach.
Pod oczami robiły się takie zagłębienia, że makijaż w nich siadał. Balsam pod oczy nakładam też na kurze łapki przy skroniach. Cienie pod oczami są jaśniejsze, choć nie zniknęły całkiem.
Mieszkam w mieście, skóra ciągle była szara. Na początku wydawało mi się gęste, po tygodniu przywykłam. Skóra przestała reagować pieczeniem na mróz i wiatr.
Pod oczami robiły się takie zagłębienia, że makijaż w nich siadał. Nie mieszam z innymi kosmetykami, używam tylko tego zestawu. Zaczęłam robić zdjęcia i różnica po dwóch miesiącach jest widoczna.
Mąż mówił, że wydaję fortunę na słoiczki, i miał rację. Peelinguję w niedzielę i w środę, reszta to codzienne balsamy. Skóra przestała reagować pieczeniem na mróz i wiatr.
Od menopauzy nic z drogerii już do mnie nie pasowało. Rano wystarcza mi cienka warstwa pod makijaż. Wygląda to naturalnie, nikt nie mówi że coś sobie zrobiłam.
Po pięćdziesiątce zmieniło się wszystko, także reakcja skóry na kosmetyki. Najpierw sprawdziłam na przedramieniu, dopiero potem na twarzy. Zaczęłam robić zdjęcia i różnica po dwóch miesiącach jest widoczna. Peeling wymaga wprawy, za pierwszym razem wzięłam za dużo.
Od menopauzy nic z drogerii już do mnie nie pasowało. Peelinguję w niedzielę i w środę, reszta to codzienne balsamy. Nie ma zaczerwienień, a to u mnie rzadkość przy nowym kosmetyku.
Po siedemdziesiątce nie liczyłam już na cuda, chciałam tylko komfortu. Nakładam po prysznicu, kiedy skóra jest jeszcze ciepła. Po miesiącu przestałam odczuwać ściąganie po umyciu twarzy.
Nie znoszę tłustych kremów, wszystko po nich się klei. Peelinguję w niedzielę i w środę, reszta to codzienne balsamy. Podkład wreszcie nie zbiera się w bruzdach.
Miałam w łazience siedem słoiczków i żadnego efektu. Zamiast pięciu produktów mam cztery i to wszystko. Wychodzę bez podkładu i nie czuję się z tym źle.
Córka zwróciła mi uwagę, że wyglądam na zmęczoną, a byłam wyspana. Nakładam po prysznicu, kiedy skóra jest jeszcze ciepła. Zaczęłam robić zdjęcia i różnica po dwóch miesiącach jest widoczna.
Policzki miałam szorstkie, jakby posypane mąką. Pod oczy nakładam opuszkiem, bez pocierania. Mama też zaczęła używać i mówi to samo co ja.
Rano budziłam się z uczuciem, że mam na twarzy tekturę. Nie mieszam z innymi kosmetykami, używam tylko tego zestawu. Rano twarz nie jest już opuchnięta jak wcześniej.
Zamawiałam bez przekonania, bardziej z ciekawości niż z nadziei. Zaczęłam od peelingu dwa razy w tygodniu i balsamu na noc. Skóra jest miękka w dotyku, tego mi najbardziej brakowało.
Po pięćdziesiątce zmieniło się wszystko, także reakcja skóry na kosmetyki. Zabrałam mały słoiczek na wyjazd, wystarczył na dwa tygodnie. Skóra pod oczami jest gładsza, cień został ale jest jaśniejszy.
Po siedemdziesiątce nie liczyłam już na cuda, chciałam tylko komfortu. Zamiast pięciu produktów mam cztery i to wszystko. Mam wrażenie, że twarz jest bardziej wyrównana kolorystycznie.
Córka zwróciła mi uwagę, że wyglądam na zmęczoną, a byłam wyspana. Nie potrzebuję już osobnego kremu na noc ani serum. Nie zauważyłam żadnego uczulenia przez cały czas stosowania. Cena na start wydaje się wysoka, dopiero po przeliczeniu na dni wychodzi rozsądnie.
Policzki miałam szorstkie, jakby posypane mąką. Trzymam słoiczki przy lustrze, żeby nie zapominać. Twarz wygląda na wypoczętą nawet po krótkiej nocy.
Chciałam prostej pielęgnacji, bo dziesięciu kroków nie zrobię. Wieczorny balsam wchłania się do rana bez śladu na poduszce. Efekt jest stopniowy, więc trzeba dać temu te dwa miesiące.
Owal twarzy odpuszczał, a ja nie chciałam iść do gabinetu. Nakładam na lekko wilgotną skórę, tak się najlepiej sprawdza. Skóra pod oczami jest gładsza, cień został ale jest jaśniejszy.
Zima czy lato, moja skóra zawsze była ściągnięta. Zabrałam mały słoiczek na wyjazd, wystarczył na dwa tygodnie. Skóra na dłoniach też skorzystała, bo wcieram resztki.
Mieszkam w mieście, skóra ciągle była szara. Nie mieszam z innymi kosmetykami, używam tylko tego zestawu. To pierwszy zestaw, którego nie odstawiłam po dwóch tygodniach.
Chciałam prostej pielęgnacji, bo dziesięciu kroków nie zrobię. Zapach jest neutralny, prawie żaden, i to dla mnie plus. Podkład wreszcie nie zbiera się w bruzdach.
Skóra na szyi zaczęła wyglądać starzej niż twarz. Sprawdziłam skład zanim kupiłam, krótki i czytelny. Nie świeci się, nie klei i to dla mnie najważniejsze.
Nie znoszę tłustych kremów, wszystko po nich się klei. Po peelingu skóra jest gładka, ale nie podrażniona. Wreszcie mam pielęgnację, o której nie muszę myśleć.
Mieszkam w mieście, skóra ciągle była szara. Nakładam po prysznicu, kiedy skóra jest jeszcze ciepła. Cienie pod oczami są jaśniejsze, choć nie zniknęły całkiem.
Przez lata używałam mydła i chyba tym zniszczyłam sobie barierę. Stosuję konsekwentnie, bez pomijania wieczorów. Skóra jest miękka w dotyku, tego mi najbardziej brakowało. Trzeba się przyzwyczaić do gęstej konsystencji.
Pod oczami robiły się takie zagłębienia, że makijaż w nich siadał. Nakładam po prysznicu, kiedy skóra jest jeszcze ciepła. Twarz wygląda na wypoczętą nawet po krótkiej nocy.
Nie znoszę tłustych kremów, wszystko po nich się klei. Robię cały rytuał rano i wieczorem, wychodzi po dwie minuty. Po miesiącu przestałam odczuwać ściąganie po umyciu twarzy.
Skóra reagowała zaczerwienieniem na każdą zmianę temperatury. Nakładam po prysznicu, kiedy skóra jest jeszcze ciepła. Nie ma zaczerwienień, a to u mnie rzadkość przy nowym kosmetyku.
Po siedemdziesiątce nie liczyłam już na cuda, chciałam tylko komfortu. Wieczorem daję warstwę na twarz i szyję, rano tylko dzienny. Wychodzę bez podkładu i nie czuję się z tym źle.
Kupowałam drogie kremy i po tygodniu odstawiałam z powodu podrażnień. Zaczęłam w listopadzie i robię to codziennie do dziś. Wygląda to naturalnie, nikt nie mówi że coś sobie zrobiłam. Brakuje mi wyraźniejszego zapachu, choć rozumiem czemu go nie ma.
Mąż mówił, że wydaję fortunę na słoiczki, i miał rację. Wieczorem daję warstwę na twarz i szyję, rano tylko dzienny. Efekt jest stopniowy, więc trzeba dać temu te dwa miesiące.
Córka zwróciła mi uwagę, że wyglądam na zmęczoną, a byłam wyspana. Biorę naprawdę odrobinę, bo to gęste i wydajne. Wreszcie nie muszę poprawiać kremu w ciągu dnia. Nie ma spektakularnego efektu wow, jest powolna poprawa.
Mieszkam w mieście, skóra ciągle była szara. Peeling z mąki ryżowej okazał się delikatniejszy, niż się spodziewałam. Zmarszczki są, ale skóra wokół nich wygląda spokojniej.
Przez lata używałam mydła i chyba tym zniszczyłam sobie barierę. Biorę naprawdę odrobinę, bo to gęste i wydajne. Mama też zaczęła używać i mówi to samo co ja.
Po chemioterapii skóra była wyjątkowo cienka i sucha. Stosuję konsekwentnie, bez pomijania wieczorów. Podkład wreszcie nie zbiera się w bruzdach.
Kupowałam drogie kremy i po tygodniu odstawiałam z powodu podrażnień. Najpierw sprawdziłam na przedramieniu, dopiero potem na twarzy. Skóra pod oczami jest gładsza, cień został ale jest jaśniejszy.
Od menopauzy nic z drogerii już do mnie nie pasowało. Zaczęłam w listopadzie i robię to codziennie do dziś. Skóra przestała reagować pieczeniem na mróz i wiatr.
Rano budziłam się z uczuciem, że mam na twarzy tekturę. Pod oczy nakładam opuszkiem, bez pocierania. Skóra jest miękka w dotyku, tego mi najbardziej brakowało.
Po sześćdziesiątce skóra zaczęła mi się robić cienka jak bibuła. Po peelingu skóra jest gładka, ale nie podrażniona. Skóra pod oczami jest gładsza, cień został ale jest jaśniejszy. Brakuje mi wyraźniejszego zapachu, choć rozumiem czemu go nie ma.
Kupowałam drogie kremy i po tygodniu odstawiałam z powodu podrażnień. Wieczorny balsam wchłania się do rana bez śladu na poduszce. To pierwszy zestaw, którego nie odstawiłam po dwóch tygodniach.
Po sześćdziesiątce skóra zaczęła mi się robić cienka jak bibuła. Zaczęłam od peelingu dwa razy w tygodniu i balsamu na noc. Skóra pod oczami jest gładsza, cień został ale jest jaśniejszy. Nie ma spektakularnego efektu wow, jest powolna poprawa.
Alergiczka, więc każdy nowy kosmetyk to dla mnie ryzyko. Peelinguję w niedzielę i w środę, reszta to codzienne balsamy. Zamówiłam drugi zestaw, zanim skończył się pierwszy.
Miałam wrażenie, że kremy odparowują z twarzy w pół godziny. Biorę naprawdę odrobinę, bo to gęste i wydajne. Cienie pod oczami są jaśniejsze, choć nie zniknęły całkiem.
Alergiczka, więc każdy nowy kosmetyk to dla mnie ryzyko. Wieczorny balsam wchłania się do rana bez śladu na poduszce. Rano twarz nie jest już opuchnięta jak wcześniej.
Mieszkam w mieście, skóra ciągle była szara. Nakładam po prysznicu, kiedy skóra jest jeszcze ciepła. Rano twarz nie jest już opuchnięta jak wcześniej.
Córka zwróciła mi uwagę, że wyglądam na zmęczoną, a byłam wyspana. Przez pierwszy tydzień używałam co drugi dzień, na wszelki wypadek. Po trzech miesiącach nie wracam już do niczego innego.
Po siedemdziesiątce nie liczyłam już na cuda, chciałam tylko komfortu. Rano wystarcza mi cienka warstwa pod makijaż. Skóra na dłoniach też skorzystała, bo wcieram resztki.
Owal twarzy odpuszczał, a ja nie chciałam iść do gabinetu. Balsam pod oczy nakładam też na kurze łapki przy skroniach. Mama też zaczęła używać i mówi to samo co ja.
Po latach na kortyzonach skóra była wyjątkowo reaktywna. Balsam rozgrzewam w palcach i rozprowadzam, wtedy się ładnie rozchodzi. Nie zauważyłam żadnego uczulenia przez cały czas stosowania.
Miałam w łazience siedem słoiczków i żadnego efektu. Stosuję konsekwentnie, bez pomijania wieczorów. Cienie pod oczami są jaśniejsze, choć nie zniknęły całkiem.
Skóra wokół ust zrobiła się pomarszczona jak pergamin. Zamiast pięciu produktów mam cztery i to wszystko. Podkład wreszcie nie zbiera się w bruzdach.
Chciałam prostej pielęgnacji, bo dziesięciu kroków nie zrobię. Zestawu starczyło mi dokładnie na dwa miesiące. Mam wrażenie, że twarz jest bardziej wyrównana kolorystycznie.
Po chemioterapii skóra była wyjątkowo cienka i sucha. Na początku wydawało mi się gęste, po tygodniu przywykłam. Mam wrażenie, że twarz jest bardziej wyrównana kolorystycznie.
Po siedemdziesiątce nie liczyłam już na cuda, chciałam tylko komfortu. Nakładam po prysznicu, kiedy skóra jest jeszcze ciepła. Zmarszczki są, ale skóra wokół nich wygląda spokojniej.
Miałam wrażenie, że kremy odparowują z twarzy w pół godziny. Zaczęłam od samego nocnego, dopiero po dekadzie dołożyłam resztę. Efekt jest stopniowy, więc trzeba dać temu te dwa miesiące.
Po chemioterapii skóra była wyjątkowo cienka i sucha. Wieczorny balsam wchłania się do rana bez śladu na poduszce. Cienie pod oczami są jaśniejsze, choć nie zniknęły całkiem. Peeling wymaga wprawy, za pierwszym razem wzięłam za dużo.
Skóra wokół ust zrobiła się pomarszczona jak pergamin. Zaczęłam od peelingu dwa razy w tygodniu i balsamu na noc. Zamówiłam drugi zestaw, zanim skończył się pierwszy. Trzeba się przyzwyczaić do gęstej konsystencji.
Po chemioterapii skóra była wyjątkowo cienka i sucha. Zaczęłam w listopadzie i robię to codziennie do dziś. Owal się nie cofnął, ale skóra jest wyraźnie bardziej sprężysta.
Od menopauzy nic z drogerii już do mnie nie pasowało. Sprawdziłam skład zanim kupiłam, krótki i czytelny. Rano twarz nie jest już opuchnięta jak wcześniej.
Zima czy lato, moja skóra zawsze była ściągnięta. Trzymam słoiczki przy lustrze, żeby nie zapominać. Wygląda to naturalnie, nikt nie mówi że coś sobie zrobiłam.
Rano budziłam się z uczuciem, że mam na twarzy tekturę. Rano wystarcza mi cienka warstwa pod makijaż. Efekt jest stopniowy, więc trzeba dać temu te dwa miesiące.
Chciałam prostej pielęgnacji, bo dziesięciu kroków nie zrobię. Nakładam też na dłonie to, co zostanie na palcach. Efekt jest stopniowy, więc trzeba dać temu te dwa miesiące.
Pod oczami robiły się takie zagłębienia, że makijaż w nich siadał. Pod oczy nakładam opuszkiem, bez pocierania. Mama też zaczęła używać i mówi to samo co ja.
Skóra reagowała zaczerwienieniem na każdą zmianę temperatury. Peeling z mąki ryżowej okazał się delikatniejszy, niż się spodziewałam. Po dwóch miesiącach skóra jest gęstsza i rano nie ciągnie.
Po chemioterapii skóra była wyjątkowo cienka i sucha. Trzymam słoiczki przy lustrze, żeby nie zapominać. To pierwszy zestaw, którego nie odstawiłam po dwóch tygodniach.
Rano budziłam się z uczuciem, że mam na twarzy tekturę. Zaczęłam od samego nocnego, dopiero po dekadzie dołożyłam resztę. Wygląda to naturalnie, nikt nie mówi że coś sobie zrobiłam.
Nie wierzyłam już w żadne obietnice z etykiet. Przez pierwszy tydzień używałam co drugi dzień, na wszelki wypadek. Największa różnica jest na szyi, tam skóra przestała być krepowa.
Zawsze miałam cerę tłustą, a po sześćdziesiątce zrobiła się sucha. Stosuję konsekwentnie, bez pomijania wieczorów. Nie zauważyłam żadnego uczulenia przez cały czas stosowania.
Miałam w łazience siedem słoiczków i żadnego efektu. Sprawdziłam skład zanim kupiłam, krótki i czytelny. Zamówiłam drugi zestaw, zanim skończył się pierwszy.
Miałam w łazience siedem słoiczków i żadnego efektu. Peelinguję w niedzielę i w środę, reszta to codzienne balsamy. Skóra przestała się łuszczyć przy nosie i na policzkach.
Kupowałam drogie kremy i po tygodniu odstawiałam z powodu podrażnień. Robię to wieczorem przy oglądaniu wiadomości, to żaden wysiłek. Skóra przestała się łuszczyć przy nosie i na policzkach.
Zrezygnowałam z podkładu, bo tylko podkreślał suchość. Nakładam też na dłonie to, co zostanie na palcach. Nie obiecuję cudów, ale komfort skóry jest nieporównywalnie lepszy.
Owal twarzy odpuszczał, a ja nie chciałam iść do gabinetu. Zaczęłam od peelingu dwa razy w tygodniu i balsamu na noc. Wreszcie mam pielęgnację, o której nie muszę myśleć. Trzeba się przyzwyczaić do gęstej konsystencji.
Zamawiałam bez przekonania, bardziej z ciekawości niż z nadziei. Wieczorem daję warstwę na twarz i szyję, rano tylko dzienny. Rano twarz nie jest już opuchnięta jak wcześniej.
Nie wierzyłam już w żadne obietnice z etykiet. Wieczorny balsam wchłania się do rana bez śladu na poduszce. Owal się nie cofnął, ale skóra jest wyraźnie bardziej sprężysta. Brakuje mi wyraźniejszego zapachu, choć rozumiem czemu go nie ma.
Zamawiałam bez przekonania, bardziej z ciekawości niż z nadziei. Najpierw sprawdziłam na przedramieniu, dopiero potem na twarzy. Skóra pod oczami jest gładsza, cień został ale jest jaśniejszy.
Od menopauzy nic z drogerii już do mnie nie pasowało. Zestawu starczyło mi dokładnie na dwa miesiące. Efekt jest stopniowy, więc trzeba dać temu te dwa miesiące.
Od menopauzy nic z drogerii już do mnie nie pasowało. Robię cały rytuał rano i wieczorem, wychodzi po dwie minuty. Skóra przestała się łuszczyć przy nosie i na policzkach.
Przez lata używałam mydła i chyba tym zniszczyłam sobie barierę. Nakładam po prysznicu, kiedy skóra jest jeszcze ciepła. Mama też zaczęła używać i mówi to samo co ja.
Mieszkam w mieście, skóra ciągle była szara. Po peelingu skóra jest gładka, ale nie podrażniona. Nie zauważyłam żadnego uczulenia przez cały czas stosowania.
Po sześćdziesiątce skóra zaczęła mi się robić cienka jak bibuła. Peelinguję w niedzielę i w środę, reszta to codzienne balsamy. Owal się nie cofnął, ale skóra jest wyraźnie bardziej sprężysta.
Pod oczami robiły się takie zagłębienia, że makijaż w nich siadał. Zamiast pięciu produktów mam cztery i to wszystko. Wreszcie mam pielęgnację, o której nie muszę myśleć.
Skóra na szyi zaczęła wyglądać starzej niż twarz. Zaczęłam od peelingu dwa razy w tygodniu i balsamu na noc. Skóra przestała się łuszczyć przy nosie i na policzkach. Wieczorny balsam potrzebuje chwili, żeby się wchłonął.
Skóra wokół ust zrobiła się pomarszczona jak pergamin. Nakładam na lekko wilgotną skórę, tak się najlepiej sprawdza. Wygląda to naturalnie, nikt nie mówi że coś sobie zrobiłam.
Po latach na kortyzonach skóra była wyjątkowo reaktywna. Nie potrzebuję już osobnego kremu na noc ani serum. Twarz wygląda na wypoczętą nawet po krótkiej nocy.
Nie znoszę tłustych kremów, wszystko po nich się klei. Najpierw sprawdziłam na przedramieniu, dopiero potem na twarzy. Zamówiłam drugi zestaw, zanim skończył się pierwszy.
Skóra reagowała zaczerwienieniem na każdą zmianę temperatury. Peeling z mąki ryżowej okazał się delikatniejszy, niż się spodziewałam. Wreszcie nie muszę poprawiać kremu w ciągu dnia.
Kupowałam drogie kremy i po tygodniu odstawiałam z powodu podrażnień. Zamiast pięciu produktów mam cztery i to wszystko. Zmarszczki są, ale skóra wokół nich wygląda spokojniej.
Zawsze miałam cerę tłustą, a po sześćdziesiątce zrobiła się sucha. Biorę naprawdę odrobinę, bo to gęste i wydajne. Koleżanka zapytała, co zmieniłam, i to była najlepsza recenzja.
Zawsze miałam cerę tłustą, a po sześćdziesiątce zrobiła się sucha. Zestawu starczyło mi dokładnie na dwa miesiące. Nie zauważyłam żadnego uczulenia przez cały czas stosowania. Brakuje mi wyraźniejszego zapachu, choć rozumiem czemu go nie ma.
Marzyłam o tym, żeby rano nie musieć od razu smarować twarzy. Nakładam też na dłonie to, co zostanie na palcach. Mama też zaczęła używać i mówi to samo co ja.
Mieszkam w mieście, skóra ciągle była szara. Nie potrzebuję już osobnego kremu na noc ani serum. Mam wrażenie, że twarz jest bardziej wyrównana kolorystycznie.
Chciałam prostej pielęgnacji, bo dziesięciu kroków nie zrobię. Sprawdziłam skład zanim kupiłam, krótki i czytelny. Po dwóch miesiącach skóra jest gęstsza i rano nie ciągnie. Słoiczki są małe, na początku mnie to zniechęciło.
Pod oczami robiły się takie zagłębienia, że makijaż w nich siadał. Rano wystarcza mi cienka warstwa pod makijaż. Twarz wygląda na wypoczętą nawet po krótkiej nocy.
Skóra reagowała zaczerwienieniem na każdą zmianę temperatury. Po peelingu skóra jest gładka, ale nie podrażniona. Nie ma zaczerwienień, a to u mnie rzadkość przy nowym kosmetyku.
Skóra reagowała zaczerwienieniem na każdą zmianę temperatury. Zabrałam mały słoiczek na wyjazd, wystarczył na dwa tygodnie. Skóra pod oczami jest gładsza, cień został ale jest jaśniejszy.
Miałam w łazience siedem słoiczków i żadnego efektu. Nakładam po prysznicu, kiedy skóra jest jeszcze ciepła. Po dwóch miesiącach skóra jest gęstsza i rano nie ciągnie. Brakuje mi wyraźniejszego zapachu, choć rozumiem czemu go nie ma.
Chciałam prostej pielęgnacji, bo dziesięciu kroków nie zrobię. Robię to wieczorem przy oglądaniu wiadomości, to żaden wysiłek. Wychodzę bez podkładu i nie czuję się z tym źle.
Po sześćdziesiątce skóra zaczęła mi się robić cienka jak bibuła. Pod oczy nakładam opuszkiem, bez pocierania. Wychodzę bez podkładu i nie czuję się z tym źle.
Zrezygnowałam z podkładu, bo tylko podkreślał suchość. Zabrałam mały słoiczek na wyjazd, wystarczył na dwa tygodnie. Wreszcie nie muszę poprawiać kremu w ciągu dnia. Cena na start wydaje się wysoka, dopiero po przeliczeniu na dni wychodzi rozsądnie.
Zawsze miałam cerę tłustą, a po sześćdziesiątce zrobiła się sucha. Zestawu starczyło mi dokładnie na dwa miesiące. Wreszcie mam pielęgnację, o której nie muszę myśleć.
Mąż mówił, że wydaję fortunę na słoiczki, i miał rację. Na początku wydawało mi się gęste, po tygodniu przywykłam. Zmarszczki są, ale skóra wokół nich wygląda spokojniej.
Skóra reagowała zaczerwienieniem na każdą zmianę temperatury. Zaczęłam od peelingu dwa razy w tygodniu i balsamu na noc. Skóra pod oczami jest gładsza, cień został ale jest jaśniejszy.
Mieszkam w mieście, skóra ciągle była szara. Sprawdziłam skład zanim kupiłam, krótki i czytelny. Po miesiącu przestałam odczuwać ściąganie po umyciu twarzy.
Nie wierzyłam już w żadne obietnice z etykiet. Zestawu starczyło mi dokładnie na dwa miesiące. Rano twarz nie jest już opuchnięta jak wcześniej. Cena na start wydaje się wysoka, dopiero po przeliczeniu na dni wychodzi rozsądnie.
Zrezygnowałam z podkładu, bo tylko podkreślał suchość. Zamiast pięciu produktów mam cztery i to wszystko. Nie ma zaczerwienień, a to u mnie rzadkość przy nowym kosmetyku.
Zima czy lato, moja skóra zawsze była ściągnięta. Nakładam też na dłonie to, co zostanie na palcach. Efekt jest stopniowy, więc trzeba dać temu te dwa miesiące.
Miałam wrażenie, że kremy odparowują z twarzy w pół godziny. Wieczorem daję warstwę na twarz i szyję, rano tylko dzienny. Podkład wreszcie nie zbiera się w bruzdach.
Po chemioterapii skóra była wyjątkowo cienka i sucha. Zapach jest neutralny, prawie żaden, i to dla mnie plus. Skóra na dłoniach też skorzystała, bo wcieram resztki.
Kupowałam drogie kremy i po tygodniu odstawiałam z powodu podrażnień. Biorę naprawdę odrobinę, bo to gęste i wydajne. Zaczęłam robić zdjęcia i różnica po dwóch miesiącach jest widoczna.
Skóra reagowała zaczerwienieniem na każdą zmianę temperatury. Zaczęłam od samego nocnego, dopiero po dekadzie dołożyłam resztę. Po dwóch miesiącach skóra jest gęstsza i rano nie ciągnie.
Zamawiałam bez przekonania, bardziej z ciekawości niż z nadziei. Robię cały rytuał rano i wieczorem, wychodzi po dwie minuty. Efekt jest stopniowy, więc trzeba dać temu te dwa miesiące.
Po chemioterapii skóra była wyjątkowo cienka i sucha. Trzymam słoiczki przy lustrze, żeby nie zapominać. Nie obiecuję cudów, ale komfort skóry jest nieporównywalnie lepszy.
Marzyłam o tym, żeby rano nie musieć od razu smarować twarzy. Nakładam po prysznicu, kiedy skóra jest jeszcze ciepła. Owal się nie cofnął, ale skóra jest wyraźnie bardziej sprężysta. Słoiczki są małe, na początku mnie to zniechęciło.
Pod oczami robiły się takie zagłębienia, że makijaż w nich siadał. Balsam rozgrzewam w palcach i rozprowadzam, wtedy się ładnie rozchodzi. Wreszcie nie muszę poprawiać kremu w ciągu dnia.
Kupowałam drogie kremy i po tygodniu odstawiałam z powodu podrażnień. Trzymam słoiczki przy lustrze, żeby nie zapominać. Mam wrażenie, że twarz jest bardziej wyrównana kolorystycznie. Cena na start wydaje się wysoka, dopiero po przeliczeniu na dni wychodzi rozsądnie.
Mieszkam w mieście, skóra ciągle była szara. Zestawu starczyło mi dokładnie na dwa miesiące. Skóra na dłoniach też skorzystała, bo wcieram resztki. Cena na start wydaje się wysoka, dopiero po przeliczeniu na dni wychodzi rozsądnie.
Po siedemdziesiątce nie liczyłam już na cuda, chciałam tylko komfortu. Zapach jest neutralny, prawie żaden, i to dla mnie plus. Nie świeci się, nie klei i to dla mnie najważniejsze.
Przez lata używałam mydła i chyba tym zniszczyłam sobie barierę. Nakładam po prysznicu, kiedy skóra jest jeszcze ciepła. Wreszcie mam pielęgnację, o której nie muszę myśleć. Brakuje mi wyraźniejszego zapachu, choć rozumiem czemu go nie ma.
Kupowałam drogie kremy i po tygodniu odstawiałam z powodu podrażnień. Robię to wieczorem przy oglądaniu wiadomości, to żaden wysiłek. To pierwszy zestaw, którego nie odstawiłam po dwóch tygodniach. Słoiczki są małe, na początku mnie to zniechęciło.
Zrezygnowałam z podkładu, bo tylko podkreślał suchość. Rano wystarcza mi cienka warstwa pod makijaż. Skóra pod oczami jest gładsza, cień został ale jest jaśniejszy.
Zawsze miałam cerę tłustą, a po sześćdziesiątce zrobiła się sucha. Zaczęłam od samego nocnego, dopiero po dekadzie dołożyłam resztę. Podkład wreszcie nie zbiera się w bruzdach.
Alergiczka, więc każdy nowy kosmetyk to dla mnie ryzyko. Robię cały rytuał rano i wieczorem, wychodzi po dwie minuty. Zamówiłam drugi zestaw, zanim skończył się pierwszy.
Od menopauzy nic z drogerii już do mnie nie pasowało. Nakładam też na dłonie to, co zostanie na palcach. Owal się nie cofnął, ale skóra jest wyraźnie bardziej sprężysta.
Przez lata używałam mydła i chyba tym zniszczyłam sobie barierę. Nie potrzebuję już osobnego kremu na noc ani serum. Koleżanka zapytała, co zmieniłam, i to była najlepsza recenzja.
Owal twarzy odpuszczał, a ja nie chciałam iść do gabinetu. Zestawu starczyło mi dokładnie na dwa miesiące. Nie świeci się, nie klei i to dla mnie najważniejsze. Trzeba się przyzwyczaić do gęstej konsystencji.
Owal twarzy odpuszczał, a ja nie chciałam iść do gabinetu. Sprawdziłam skład zanim kupiłam, krótki i czytelny. Zamówiłam drugi zestaw, zanim skończył się pierwszy.
Zima czy lato, moja skóra zawsze była ściągnięta. Zaczęłam od peelingu dwa razy w tygodniu i balsamu na noc. Zaczęłam robić zdjęcia i różnica po dwóch miesiącach jest widoczna.
Skóra na szyi zaczęła wyglądać starzej niż twarz. Na początku wydawało mi się gęste, po tygodniu przywykłam. Skóra jest miękka w dotyku, tego mi najbardziej brakowało.
Alergiczka, więc każdy nowy kosmetyk to dla mnie ryzyko. Trzymam słoiczki przy lustrze, żeby nie zapominać. Nie ma zaczerwienień, a to u mnie rzadkość przy nowym kosmetyku. Wieczorny balsam potrzebuje chwili, żeby się wchłonął.



















Na razie nie ma opinii o produkcie.